
Budowa domu po za miastem ma kilka wad np. wspomniany już
przeze mnie problem z nieodśnieżonymi drogami. Ma jednak także mnóstwo zalet.
Cisza, spokój, ciemność i ucieczka od niektórych dalszych znajomych i
upierdliwej rodziny. Każdy z nas pewnie ma w swoim otoczeniu kogoś z kim lubi
spotkać się raz na jakiś czas, ale gdy osobnik pojawia się zbyt często to
zaczyna nas irytować. Planując wyprowadzkę na wieś mam nadzieję na wspaniałe
weekendy z przyjaciółmi i ukochaną rodziną oraz małą izolację od tych, których
nie lubię w nadmiarze.
Nasza ulica nie jest widoczna na niektórych mapach. Jako, że
powstała całkiem niedawno to można ją znaleźć tylko na najnowszych aplikacjach.
Nasz TomTom
Go 400 po aktualizacji doprowadza nas na miejsce. Nawigacja rodziców
wyprowadza ich w pole gubiąc się i głupiejąc po drodze. Jakiego gpsa ma uciążliwa Jolka?
Przeprowadzkę do domu traktuję jako wstęp do bujnego życia
towarzyskiego. Teraz w ciasnym M2 mogę pomarzyć o wielkich imprezach i Wigilii
podczas której wspólnie świętuje cała moja rodzina. Wszelkie urodziny, imieniny
i inne imprezki musimy robić na raty. Dzisiaj rodzina, jutro przyjaciele,
pojutrze znajomi z pracy. Po zmianie miejsca zamieszkania problemu nie będzie.
Wszyscy będziemy mogli świętować razem bez konieczności zajęć w podgrupach. Marzy
mi się dom pełen bliskich mi osób. Wspólne kolacje, spotkania na drinka i
biegające dzieciaki. Gwar, radość i wspólne biesiadowanie. A gdy śnieg zasypie wszelkie dojazdowe drogi
zaszyję się w chałupie, nie odbiorę żadnego telefonu i otulona kocem będę
wpatrywała się w ogień tańczący w kominku.
Martwi mnie tylko jedno. Wypad do miasta na kawę czy szybki
lunch z przyjaciółką będzie dużą wyprawą. Nie dojeżdża do nas żaden autobus. Bez
auta nie dojadę do domu. Zatem mogę zapomnieć o spotkaniu przy piwku, drinku po
pracy czy lampce wina z babcią. No trudno. Coś za coś. Życie w trzeźwości ceną
za przestrzeń. Kocham tą moją wieś.
Fotka ze strony: www.carolroth.com
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz